rozmowa z Agnieszką Martą Marudą – właścicielką agencji Vision Consulting Group,
organizatorką Ogólnopolskich Konferencji Kobiet Przedsiębiorczych
Kiedy podjęła Pani decyzję o założeniu własnej firmy?
Ten pomysł pojawił się jeszcze przed 89 rokiem. 5 lat temu, kiedy pracowałam dla bardzo dobrej marki samochodów, pomyślałam: „Dlaczego nie teraz?”.
Wkrótce działałam już tylko na własny rachunek. Firma ruszyła pełną parą w 2006 roku.
Co było najtrudniejsze? Z jakimi trudnościami musiała się Pani zmierzyć na początku swojej działalności w biznesie?
Wszystko było trudne, nowe i wszystkiego trzeba się było nauczyć, ale najtrudniejsze było szukanie klienta. Trudne było także zdanie sobie sprawy z tego, że motywacja musi być we mnie. Nie mogłam usiąść i czekać, kiedy klient przyjdzie – musiałam coś zrobić. Motywacja wynikała więc z tego, że jak nie działam, to nie mam z czego żyć, ale także z tego, że sama decyduję o własnym losie. To była dobra lekcja.
Co jest dla Pani najważniejsze w zarządzaniu firmą?
Najważniejsze są frajda i satysfakcja z tego, co robię, zadowolenie z tego, że mogę robić to, co chcę: spełniać swoje marzenia, realizować swoje pasje. Reszta jest wynikiem tego, że mogę robić to, co chcę, mogę wybierać (np. z kim chcę pracować). Ważne jest także budowanie zespołu ludzi. Nauczyłam się, że ludzi bardziej motywuje i uaktywnia większa odpowiedzialność, wspieranie ich i mówienie o tym, co dobrze zrobili.
Pani recepta na sukces?
Mieć poczucie misji i pasję. Mieć poczucie tego, że robi się coś dobrego i ważnego, a także determinacja i upór, i jeszcze raz upór… Oczywiście, wiedza i doświadczenie są ważne, ale bez wiary w powodzenie pozostają niczym.
Co by Pani doradziła kobietom, które myślą o własnej firmie?
Żeby znalazły obszar, w którym naprawdę lubią działać. Bo wtedy dużo łatwiej i lepiej się pracuje. Dużo łatwiej pracuje się dla sprawy niż dla pieniędzy. Pieniądze przychodzą przy okazji. Najlepszym przykładem jest tutaj dr Irena Eris, która po prostu chciała robić kremy, i robi kremy, i przy tym zarabia… Można by podać więcej takich przykładów. Jeśli ktoś robi coś wyłącznie dla pieniędzy, to ma tylko pieniądze… albo ich nie ma.
Na czym, Pani zdaniem, polega specyfika zarządzania firmą przez kobietę?
Staram się nie myśleć w tych kategoriach. Twierdzenie „wszystkie kobiety mają intuicję, a mężczyźni kierują się tylko instynktem” uważam za uproszczenie (jedno z wielu). Oczywiście prawdą jest, że mężczyźni nie roztrząsają problemów – działają, a kobiety tak, tylko że dzięki temu dowiadują się znacznie więcej niż mężczyźni. Kobiety także inaczej podejmują decyzje. Mężczyzna bierze pod uwagę kilka argumentów, ale jeśli mu się spieszy, jest gotów z nich zrezygnować. Kobieta natomiast bierze pod uwagę więcej argumentów i jeszcze kilka do nich dodaje podczas procesu decyzyjnego, bo musi dobrze przeanalizować sytuację. Kobiecy proces decyzyjny jest bardziej bezpieczny.
Rozmawiała Jolanta Matusiak